Tak jak noc po ciężkim dniu

Może i cytat w tytule nie jest zbyt wyrafinowany, ale kiedyś słuchałam właśnie takiej muzyki. Dzisiejszy dzień był dla mnie próbą wytrzymałości. Prześladuje mnie pech, chociaż wcale nie jestem przesądna, jednak uważam, że to już nie są zwykłe przypadki. Wiem, wiem, teraz to już karykaturalnie przesadzam, ale to tak specjalnie, bo nie mam nic do zarzucenia mojemu życiu. Przeszłam dzisiaj długą drogę. Kilka razy od szkoły, a później musiałam i tak jeszcze zahaczyć o sklep komputerowym, gdzie oddałam mój (i brata ;p)sprzęt do naprawy.
Świetny był jakiś młody, którego pierwszy raz na oczy widziałam. Jechał sobie na rowerze, poptarzył się na mnie i zarzucił 'fajna jesteś'. Reszta tego dnia była cudowna. Miałam okazję pochodzić wreszcie w letnio-wiosennych ubraniach, a do tego jeszcze to spotkanie. Humor już do końca był idealny.
Nie miałam dzisiaj okazji zrobić niektórych rzeczy, jakie miałam w planach, ale myślę, że nic się nie stanie jeśli odłożę je na później albo w ogóle z nich zrezygnuję. A co do czwartego podejścia liczę na dobry (jak najlepszy!)wynik. Może tym razem wreszcie się udało?
Musi, musi, musi, musi, musi być najlepsza pogoda w Hiszpanii! Ja natomiast zajmę się przeszukiwaniem książek i odnajdywaniem miejsc akcji. Przekartkuję "Cień wiatru", ponieważ tam było mnóstwo różnych lokalizacji, które po prostu muszę zobaczyć.
Już teraz będę tęsknić za tymi wszystkimi, których nie będzie ze mną przez te 10 dni. Zdążymy się jeszcze spotkać, prawda? To jest obowiązkowe!
Tak, o Tobie też myślę. Zwłaszcza o Tobie :)
SweetPear

Komentarze