Eksperymentalny ideał
Ostrzegam na wstępie, że dzisiaj stosunkowo dużo ukrytych linków :) No, dobrze, nie są ukryte.
Rozpływam się w złości. Tracę samą siebie. Próbowałam przeprowadzić pewien eksperyment, ale nie wiem, czy jestem zadowolona z wyników. Wychodzi na to, że nikt nie znajduje się w podobnej sytuacji do mnie - albo nie myśli o tym, albo ma wszystko zaplanowane. Zastanawiałam się, kim jestem. Zasmuciła mnie ostatnia informacja, ale sobie już z nią poradziłam i wróciłam do tymczasowego stanu równowagi chwiejnej.
Muzyka z "Wyśnionych miłości".
Specjalnie się ubrałam, żeby móc napisać, że siedzę sobie teraz w czarnej hipsterskiej bluzie. Wydaje mi się, że nie mogę powiedzieć o sobie niczego, czego byłabym w zupełności pewna. To trochę niemożliwe. Kim ja właściwie jestem?
Ten eksperyment dał mi do myślenia i miałam zrobić coś w stylu podsumowania, ale postanowiłam, że stworzę swój własny wzór, inspirując się odpowiedziami.
Dobrze, żeby miał brązowe oczy, aczkolwiek nie jest to konieczne. Najważniejsze, żeby nie palił, bez tego nie przejdzie. Chociaż czasem fajnie pooglądać zdjęcia lub wyobrazić sobie artystę z chmurą dymu dookoła, niczym Stachura w moim mniemaniu, to jednak uważam, że to zbyt odpychające, zwłaszcza zapach - robi mi się od niego słabo (w złym tego słowa znaczeniu). Co to za książę z bajki z fajką w ustach, pożółkłymi paznokciami i odpychającym zapachem? Ciężko znoszę arogancję, ale w zasadzie jestem człowiekiem, który łatwo się do wszystkiego dostosowuje i w moim przypadku rzeczywiście działa zdanie "miłość jest ślepa". Chciałabym, żeby jego uśmiech działał na mnie tak jak uśmiech Heatha Ledgera (odsyłam do mojego ulubionego). Dobre wrażenie robi na mnie też głębokie spojrzenie, ale bez poczucia humoru będzie ciężko - ktoś mnie musi rozruszać :) Najbardziej zależy mi na poczuciu bezpieczeństwa, że przy tym człowieku nic mi nie grozi. Lubię wrażliwych ludzi, bo wtedy nie czuję się samotna. Po przeczytaniu niektórych odpowiedzi przypomniałam sobie, że rzeczywiście (i rzeczy wisiały - bursiany suchar) pasja jest niezwykle istotna. Chciałabym znaleźć kogoś, kto zaraziłby mnie swoją. Podobają mi się gitarzyści, ale niekoniecznie zależy mi na związku z jakimś. Poza tym fajnie byłoby, gdyby umiał gotować (ponoć najlepszymi kucharzami są właśnie mężczyźni, a mnie oszczędziłoby to roboty :P). Do totalnego zniechęcenia wszelkich kandydatów, jeśli jeszcze takowi się zachowali, zapraszam do mojej listy sprzed prawie dwóch lat. Jestem samobójcą, nie powinnam tego przypominać. Zostanę memowym "forever alone". Zacytuję jeszcze siebie samą: "mój ideał to połączenie młodego Stuhra i Heatha Ledgera" (ale nie bać żaby, dopuszczam większe dowolności krzyżówek). Marzę o chłopaku, który pocałuje mnie w deszczu (tak, oklepany motyw komedii romantycznych. Najpierw się z nich śmieję, a później spostrzegam, że sama tego pragnę), o kimś, kto jednego dnia będzie ze mną leżał na trawie i wpatrywał w chmury, a drugiego przewiezie na motorze. Potrzebuję kogoś, kto będzie pełen tylu wewnętrznych sprzeczności, co ja.
Tyle na dzisiaj, żeby już więcej nie przedłużać. Myślę, że jak na moje przemyślenia jest wyjątkowo treściwie. Tego wieczoru oddam się graniu na gitarze lub oglądnięciu reszty filmu "Ben Hur" (a wierzcie, że to długa reszta, bo oglądnęłam dopiero dziesięć minut, a całość trwa ponad trzy godziny, więc raczej gitara wygra). Sporo nawiasów dzisiaj. Mam wielką ochotę zedytować ten post w przyszłości, ale jakiś czas temu postanowiłam sobie, że nie będę nic poprawiać (nawet głupich ortografów czy interpunkcyjnych [chyba że w niezbyt odległym czasie]), żeby mieć pełny ogląd rzeczywistości i stanu emocjonalnego z danego dnia, kiedy cokolwiek pisałam.
Kartie
Rozpływam się w złości. Tracę samą siebie. Próbowałam przeprowadzić pewien eksperyment, ale nie wiem, czy jestem zadowolona z wyników. Wychodzi na to, że nikt nie znajduje się w podobnej sytuacji do mnie - albo nie myśli o tym, albo ma wszystko zaplanowane. Zastanawiałam się, kim jestem. Zasmuciła mnie ostatnia informacja, ale sobie już z nią poradziłam i wróciłam do tymczasowego stanu równowagi chwiejnej.
Muzyka z "Wyśnionych miłości".
Specjalnie się ubrałam, żeby móc napisać, że siedzę sobie teraz w czarnej hipsterskiej bluzie. Wydaje mi się, że nie mogę powiedzieć o sobie niczego, czego byłabym w zupełności pewna. To trochę niemożliwe. Kim ja właściwie jestem?
Ten eksperyment dał mi do myślenia i miałam zrobić coś w stylu podsumowania, ale postanowiłam, że stworzę swój własny wzór, inspirując się odpowiedziami.
Dobrze, żeby miał brązowe oczy, aczkolwiek nie jest to konieczne. Najważniejsze, żeby nie palił, bez tego nie przejdzie. Chociaż czasem fajnie pooglądać zdjęcia lub wyobrazić sobie artystę z chmurą dymu dookoła, niczym Stachura w moim mniemaniu, to jednak uważam, że to zbyt odpychające, zwłaszcza zapach - robi mi się od niego słabo (w złym tego słowa znaczeniu). Co to za książę z bajki z fajką w ustach, pożółkłymi paznokciami i odpychającym zapachem? Ciężko znoszę arogancję, ale w zasadzie jestem człowiekiem, który łatwo się do wszystkiego dostosowuje i w moim przypadku rzeczywiście działa zdanie "miłość jest ślepa". Chciałabym, żeby jego uśmiech działał na mnie tak jak uśmiech Heatha Ledgera (odsyłam do mojego ulubionego). Dobre wrażenie robi na mnie też głębokie spojrzenie, ale bez poczucia humoru będzie ciężko - ktoś mnie musi rozruszać :) Najbardziej zależy mi na poczuciu bezpieczeństwa, że przy tym człowieku nic mi nie grozi. Lubię wrażliwych ludzi, bo wtedy nie czuję się samotna. Po przeczytaniu niektórych odpowiedzi przypomniałam sobie, że rzeczywiście (i rzeczy wisiały - bursiany suchar) pasja jest niezwykle istotna. Chciałabym znaleźć kogoś, kto zaraziłby mnie swoją. Podobają mi się gitarzyści, ale niekoniecznie zależy mi na związku z jakimś. Poza tym fajnie byłoby, gdyby umiał gotować (ponoć najlepszymi kucharzami są właśnie mężczyźni, a mnie oszczędziłoby to roboty :P). Do totalnego zniechęcenia wszelkich kandydatów, jeśli jeszcze takowi się zachowali, zapraszam do mojej listy sprzed prawie dwóch lat. Jestem samobójcą, nie powinnam tego przypominać. Zostanę memowym "forever alone". Zacytuję jeszcze siebie samą: "mój ideał to połączenie młodego Stuhra i Heatha Ledgera" (ale nie bać żaby, dopuszczam większe dowolności krzyżówek). Marzę o chłopaku, który pocałuje mnie w deszczu (tak, oklepany motyw komedii romantycznych. Najpierw się z nich śmieję, a później spostrzegam, że sama tego pragnę), o kimś, kto jednego dnia będzie ze mną leżał na trawie i wpatrywał w chmury, a drugiego przewiezie na motorze. Potrzebuję kogoś, kto będzie pełen tylu wewnętrznych sprzeczności, co ja.
Tyle na dzisiaj, żeby już więcej nie przedłużać. Myślę, że jak na moje przemyślenia jest wyjątkowo treściwie. Tego wieczoru oddam się graniu na gitarze lub oglądnięciu reszty filmu "Ben Hur" (a wierzcie, że to długa reszta, bo oglądnęłam dopiero dziesięć minut, a całość trwa ponad trzy godziny, więc raczej gitara wygra). Sporo nawiasów dzisiaj. Mam wielką ochotę zedytować ten post w przyszłości, ale jakiś czas temu postanowiłam sobie, że nie będę nic poprawiać (nawet głupich ortografów czy interpunkcyjnych [chyba że w niezbyt odległym czasie]), żeby mieć pełny ogląd rzeczywistości i stanu emocjonalnego z danego dnia, kiedy cokolwiek pisałam.
Kartie
Komentarze
A poza tym może to nadinterpretacja, ale patrząc na tę listę czego nie lubisz w facetach można dostrzec.. że szukasz pantoflarza! :D
Serio - Gościa który będzie przed tobą walił (heh ;D ) pokłony, będzie wiecznie grzeczny, zawsze znajdzie dla Ciebie czas ( czyli te swoje pasje pójdą w odstawkę..).. Aczkolwiek, za niektóre rzeczy z tej listy masz u mnie wielki plus :)
A teraz znów wróćmy do aktualnego wpisu.. Czy aby na pewno warto określać, czego szukamy?
poczucie bezpieczeństwa to nie chodzi o to, żeby było bez zagrożeń, tylko żebym wiedziała, że z tym człowiekiem wyjdę z opresji :)
kucharz to to nie było na serio,
lista, do której odsyłałam jest nieaktualna, ale chce mi się śmiać, jak ją czytam - to miało przypomnieć mój styl myślenia sprzed dwóch lat po tym, jak zawiodłam się na bliskiej mi osobie,
romantyczno-pseudoromantyczne rzeczy to miałam na myśli różnorodność, nie bycie na każde zawołanie :)
Coś jeszcze? :)
Przez długi czas nie określałam, ale uważam, że warto. Z drugiej strony nie warto szukać osoby odpowiadającej wszystkim naszym wymaganiom :p
Ty masz swój ideał?
Czy mam swój ideał?
Nie. Są pewne cechy, których wymagam od potencjalnych dziewczyn. Takie drobne sprawy, detale, które tworzą całość.
Nie wierzę w ideały. Bo ideały są nudne.:)
Z takich ważniejszych cech - Kreatywność. I pasja. Coś co uwielbia, a gdy o tym opowiada widać tę nutkę szaleństwa w jej oczach.
:)
A poza tym.. Musi mieć gadanę i potrafić mnie zgasić. Ale z rozwagą ;D
Tak na serio to z tamtej listy naprawdę zostały mi tylko agresja (względem kobiet), brak szacunku, bezwzględność i arogancja. Nietolerancja i brak kultury też przeszkadzają, ale są to zbyt płynne pojęcia, żeby jednoznacznie określić, czy ktoś taki jest, czy nie.
Bezwzględność? Czyli gdy złamiesz moje zasady, mam zawsze pogłaskać po głowie, mówiąc "to już był ostatni raz, prawda?" :D
( z resztą się jak najbardziej zgadzam)
Bezwzględność w znaczeniu całkowitego braku litości.
Swoją drogą bardzo osobiście to odbierasz :)
PS
Szablon jest w porządku. ładnie wygląda i nawet ma jakiś nastrój :) Mogłabyś zmienić czcionkę na bardziej przejrzystą, bo czasem ciężko znaleźć znaki interpunkcyjne (w szczególności w ":)" I innych emotikonach) :)