Subiektywnie o przeszłości
Boli mnie gardło, ale liczę na to, że zaraz wszystko będzie w porządku i niebawem wrócę do normalnego stanu. Byle do jutra. W sobotę już jakoś wytrzymam. Nie lubię spać w ciągu dnia. Może spróbuję poczytać książkę. Zaparzyłam sobie zieloną herbatę i usiadłam przy grze z ciasteczkami, patrząc na kartkę z rysunkiem "Kasi po zjedzeniu tortu" umieszczonym na korkowej tablicy wiszącej na ścianie. Zajadam się najlepszymi żelkami na świecie i ustalam w głowie kolejność rzeczy do zrobienia.
Przepisałam dzisiaj jedno tłumaczenie ręcznie w zeszycie i byłam zadziwiona objętością. Zdawało mi się, że tego tekstu jest znacznie mniej, zwłaszcza, kiedy zapisywałam go tutaj. Jestem mocno zmotywowana do pracy nad sobą. Poznałam dzisiaj człowieka-legendę. O, nie! Mój słodki (wcale nie, bo bez cukru) boski napój powoli się wyczerpuje.
Chcę, żeby ktoś mnie pocałował. Chcę wiedzieć, że to prawda. Chcę to poczuć, zobaczyć, przekonać się na własnej skórze. Ta tęsknota rozrywa mnie od środka. Czuję się niezdolna do emocji, jednocześnie przywiązując zbyt wielką wagę do najdrobniejszych szczegółów. Szukam wszelkich przeciwwskazań. Bezskutecznie. Jeszcze nigdy nie czułam się tak związana z młodym Werterem. Sentymentalizm mnie nie przekonał, choć teatru w życiu nigdy dość.
W moim idealnym świecie nie miałabym ciała. W gruncie rzeczy potrzebuję oczu, nie wyobrażam sobie również życia bez nerwów. W ogóle to jestem niepoważna. Niedawno odkryłam, że ludzie (tak, w tym ja, choć staram się od takich norm odchodzić) rzeczywiście, wspominając swoje błędy, myślą kategoriami, które wskazują na to, iż mieli tyle samo doświadczenia wtedy, w momencie pomyłki, co teraz. W chwili rozważania swojej przeszłości, postrzegają ją, jakby wciąż byli takimi samymi ludźmi. Cofnij. Jakby od zawsze byli takimi samymi ludźmi. Jakby od zawsze mieli takie same poglądy. Jakby od zawsze mieli takie same pojęcie wartości. Dobrze wiemy, że byłoby to niemożliwe.
Cudownie jest być powodem radości dla ludzi. Cieszę się, że mogę im poprawić dzień swoją naiwnością, nieudolnością, radością, a także otwartością. Dobrze i niedobrze zarazem. Po co szukać środka łuku? Można wziąć strzałę i wepchnąć ją niczym harpun w sam środek serca.
Herkules!
Przypomniałam sobie właśnie, jak wygląda jedna z moich wymarzonych sukienek. Szmaragdowy wyraża wszystko, co chcę wyrazić. Tyle zieleni wokół mnie! Już niedługo...
Kartie
Przepisałam dzisiaj jedno tłumaczenie ręcznie w zeszycie i byłam zadziwiona objętością. Zdawało mi się, że tego tekstu jest znacznie mniej, zwłaszcza, kiedy zapisywałam go tutaj. Jestem mocno zmotywowana do pracy nad sobą. Poznałam dzisiaj człowieka-legendę. O, nie! Mój słodki (wcale nie, bo bez cukru) boski napój powoli się wyczerpuje.
Chcę, żeby ktoś mnie pocałował. Chcę wiedzieć, że to prawda. Chcę to poczuć, zobaczyć, przekonać się na własnej skórze. Ta tęsknota rozrywa mnie od środka. Czuję się niezdolna do emocji, jednocześnie przywiązując zbyt wielką wagę do najdrobniejszych szczegółów. Szukam wszelkich przeciwwskazań. Bezskutecznie. Jeszcze nigdy nie czułam się tak związana z młodym Werterem. Sentymentalizm mnie nie przekonał, choć teatru w życiu nigdy dość.
W moim idealnym świecie nie miałabym ciała. W gruncie rzeczy potrzebuję oczu, nie wyobrażam sobie również życia bez nerwów. W ogóle to jestem niepoważna. Niedawno odkryłam, że ludzie (tak, w tym ja, choć staram się od takich norm odchodzić) rzeczywiście, wspominając swoje błędy, myślą kategoriami, które wskazują na to, iż mieli tyle samo doświadczenia wtedy, w momencie pomyłki, co teraz. W chwili rozważania swojej przeszłości, postrzegają ją, jakby wciąż byli takimi samymi ludźmi. Cofnij. Jakby od zawsze byli takimi samymi ludźmi. Jakby od zawsze mieli takie same poglądy. Jakby od zawsze mieli takie same pojęcie wartości. Dobrze wiemy, że byłoby to niemożliwe.
Cudownie jest być powodem radości dla ludzi. Cieszę się, że mogę im poprawić dzień swoją naiwnością, nieudolnością, radością, a także otwartością. Dobrze i niedobrze zarazem. Po co szukać środka łuku? Można wziąć strzałę i wepchnąć ją niczym harpun w sam środek serca.
Herkules!
Przypomniałam sobie właśnie, jak wygląda jedna z moich wymarzonych sukienek. Szmaragdowy wyraża wszystko, co chcę wyrazić. Tyle zieleni wokół mnie! Już niedługo...
Kartie
Komentarze