Trzymam wszystkie cztery kciuki

Czwarty dzień leżę w łóżku i nie mam na nic siły. Choćbym, nie wiem jak bardzo, chciała, nie potrafię. Mam wyrzuty sumienia. Poczucie, że powinnam... wróć - muszę pracować, żeby nie zaprzepaścić szansy, którą otrzymałam. Męczę się, cały czas śpię, a kiedy rzeczywiście próbuję coś robić, rozpraszam się i zapominam, jaki naprawdę miałam cel. Wyćwiczyłam się jednak w pocieszaniu i wciąż przekonuję samą siebie, że to dobrze, iż choroba złapała mnie właśnie w ferie, bo przecież dzięki temu nie będę miała żadnych zaległości w szkole do nadrobienia. Kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść tegoż "nieszczęścia" jest fakt, że nie ma śniegu, więc nic nie tracę, bo i tak nie mogłabym pojeździć na nartach (choć stoki naśnieżają sztucznie, to jednak nie bawi mnie zsuwanie się po błocie pełnym muld... pozytywną stroną tej pogody byłoby to, że nie marzłyby mi palce). Ostatnim powodem, dla którego WARTO zachorować w ferie jest to, że dawno nie byłam tyle czasu z moim bratem. Z racji tego, że komputer jest w moim pokoju, a o tej porze roku mój brat przy nim spędza największy procent swojego wolnego czasu, mam okazję, żeby w końcu trochę z nim porozmawiać. Odkryłam, że jest naprawdę kochany, ponieważ, o ile nie zapomina o tym, iż miał mi zrobić herbatę, o czym przypominałam mu parokrotnie, lecz później uznałam, że nie będę go tak męczyć, bo na pewno pamięta, a tylko go tym zdenerwuję, to robi wszystko, o co go poproszę i nawet w jego oczach dostrzegam chwilami cień troski i zmartwienia.  Przedwczoraj oglądaliśmy razem Top Gear. Ja leżałam w łóżku przykryta kołdrą do samej szyi, wsłuchując się w kwestie prowadzących i zerkając na ekran, podczas gdy mój brat oglądał i czytał napisy, przerywając od czasu do czasu, aby odpisać na otrzymane wiadomości.

Czy, jak na kogoś, kto nie czytał jeszcze kodeksu drogowego, wyniki z nowych testów na prawo jazdy kolejno 60/74 i 57/74 są złe? Tak się wciągnęłam, że chyba rozwiążę jeszcze kolejne. Nadałam sobie miano geniusza, bo spieszyłam się z odpowiedziami i starałam się zmieścić w czasie, a nie zauważyłam, że był odliczany dwa razy - raz na zapoznanie się z pytaniem, drugi na odpowiedź. Okazało się, że pierwszy test (z którego notabene uzyskałam lepszy wynik) rozwiązywałam tak szybko, że udało mi się odpowiedzieć na wszystkie pytania w ciągu czasu, który był przeznaczony na przeczytanie polecenia.

Miałam ponarzekać o tym, jaka samotna się czuję, ale... przeszło mi. Dopiję więc zrobioną dla mnie herbatę i poczekam na obiad, który będzie dzisiaj dość wcześnie. Mam nadzieję, że odzyskam dzisiaj siły, aby przeczytać "Lalkę" Prusa albo coś z historii literatury. Pozdrawiam Olę, która zainspirowała mnie do zatytułowania dzisiejszego wpisu w ten, a nie inny sposób.

 Kartie

Komentarze

Anonimowy pisze…
Wszystkiego dobrego ! :)
(x^2+y^2-1)^3 = x^2 y^3
Czasem wykres wyraża więcej niż tysiąc słów :)
K pisze…
Jak słodko, dziękuję :D