Dresowy dzień
Ten weekend był kulinarnie aktywny. Spróbowałam nowych rzeczy, na które od dawna miałam ochotę. Uznałam, że już koniec bycia kulinarnym ignorantem i najwyższa pora na zakasanie rękawów i wzięcie się do roboty. Wynikiem moich pierwszych prób były wczorajsze pancakes z polewą czekoladową na kolację, dzisiejsza owsianka z jabłkiem i cynamonem, a także przed chwilą zjedzony omlet ze smażonymi bananami i czekoladą - wszystko tak słodkie, bo udało mi się wybrać na bieganie, więc trzeba było zrekompensować sobie wszystkie straty kaloryczne :) Zauważyłam, że w tym tygodniu mam apetyt na diametralnie różne (przeciwne, ha!)potrawy.
A, tak poza głównym tematem (przecież go nie ma i nigdy nie będzie!)to stwierdziłam, że całe moje życie było kłamstwem, kiedy dowiedziałam się, iż pierwszy dzień kalendarzowej wiosny od 2012 roku obchodzi się 20 marca, nie 21, jak to wpajali nam w podstawówce jako niezaprzeczalny oraz stały fakt. Co z tego, że punkt Barana się rusza przez precesję osi Ziemi! Do następnej wiosny rozpoczynającej się 21 marca będę musiała czekać do 2102, co jest prawie równoznaczne z tym, że już do niej nie dotrwam.
Zorientowałam się, że mam dużo do nadrobienia, ponieważ zaczęłam czytać pięć książek i żadnej jeszcze nie skończyłam, co jest dla mnie straszne, bo nie lubię czytać kilku pozycji równolegle, dlatego że zaczynają mi się plątać wątki, a w głowie mieszają języki pisarzy. Dobrym znakiem natomiast jest fakt, że udało mi się przeczytać dramat Samuela Becketta "Czekając na Godota", który gorąco polecam, o ile jest się fanem lekko surrealistycznego humoru przypominającego skecze grupy Monty Pythona, a trochę chłodniej, jeśli jest się zwykłym zjadaczem chleba :) Wbrew pozorom wcale nie wartościuję ludzi. Teraz zrozumiałam w pełni, co znaczyły przeczytane kiedyś przeze mnie słowa: "czekając na Godota na pustej scenie teatru".
Co jeśli jestem barbarzyńcą? Jak się przygotować? Kiedy poznam czy to już?
Marzenie do spełnienia: obejrzeć w teatrze "Czekając na Godota"
Kartie
A, tak poza głównym tematem (przecież go nie ma i nigdy nie będzie!)to stwierdziłam, że całe moje życie było kłamstwem, kiedy dowiedziałam się, iż pierwszy dzień kalendarzowej wiosny od 2012 roku obchodzi się 20 marca, nie 21, jak to wpajali nam w podstawówce jako niezaprzeczalny oraz stały fakt. Co z tego, że punkt Barana się rusza przez precesję osi Ziemi! Do następnej wiosny rozpoczynającej się 21 marca będę musiała czekać do 2102, co jest prawie równoznaczne z tym, że już do niej nie dotrwam.
Zorientowałam się, że mam dużo do nadrobienia, ponieważ zaczęłam czytać pięć książek i żadnej jeszcze nie skończyłam, co jest dla mnie straszne, bo nie lubię czytać kilku pozycji równolegle, dlatego że zaczynają mi się plątać wątki, a w głowie mieszają języki pisarzy. Dobrym znakiem natomiast jest fakt, że udało mi się przeczytać dramat Samuela Becketta "Czekając na Godota", który gorąco polecam, o ile jest się fanem lekko surrealistycznego humoru przypominającego skecze grupy Monty Pythona, a trochę chłodniej, jeśli jest się zwykłym zjadaczem chleba :) Wbrew pozorom wcale nie wartościuję ludzi. Teraz zrozumiałam w pełni, co znaczyły przeczytane kiedyś przeze mnie słowa: "czekając na Godota na pustej scenie teatru".
Co jeśli jestem barbarzyńcą? Jak się przygotować? Kiedy poznam czy to już?
Marzenie do spełnienia: obejrzeć w teatrze "Czekając na Godota"
Kartie
Komentarze