Jak być dobrym człowiekiem?

W związku z tym, że różnorakie okoliczności zmusiły mnie do myślenia nad tematem pracy, po rzeczywiście długo trwającym wysiłku umysłowym udało mi się w końcu wyprodukować cały esej. Problem w tym, że ostatnio straciłam trochę wiarę w siebie i podczas zastanawiania się - odpuszczać czy nie odpuszczać, wszystkie ważniejsze sprawy zeszły na bok, a ja utrwalałam siebie samą w poczuciu bylejakości. Sytuacja się zmienia, choć jeszcze nie wiem, w którym kierunku. Wszystko to skłoniło mnie do refleksji nad samą sobą i nad tym, kim chciałabym być. Tu powróciło niemalże mityczne sformułowanie "dobrym człowiekiem". Nasuwa się pytanie, co to wyrażenie w rzeczywistości oznacza?

Powtórzę tu większość rzeczy, które zamieściłam w tymże eseju. Według mnie, nie może być mowy o byciu dobrym człowiekiem, jeśli nie posiada się choćby odrobiny tolerancji. To istotna cecha, która gwarantuje poszanowanie wolności i praw innych ludzi. Nie chodzi o to, aby akceptować wszystkich i aprobować ich zachowania, ale, żeby choć na chwilę przystanąć, zastanowić się i zrozumieć dane postępowanie. Tu przypomina mi się zasłyszane kiedyś zdanie "wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego".

Kolejną (wiążącą się z poprzednią) cechą jest empatia. Jest jak fundament, na którym buduje się wszelkie relacje między ludźmi. Dzięki niej rozumiemy sprawy, z którymi może nawet nigdy wcześniej nie mieliśmy nic do czynienia. Empatia zbliża pokolenia. Sprawia, że potrafimy wczuć się, zrozumieć, a może nawet i tolerować innych.

Bezcenna jest także zdolność do walki dla idei. Czynna postawa przeciwko wszelkim formom niesprawiedliwości i ogólnie pojętego zła. Niezgadzanie się na dyskryminację. Brzmi wspaniale. Trudniej z realizacją. To rzecz, z którą mam chyba największy problem, mimo że najbardziej mi zależy. Zgodnie z zasadami logiki, zaczęłam od najmniejszych rzeczy, ale mam nadzieję, iż kiedyś uda mi się znaleźć odwagę do czynienia większych.

To tylko parę cech lub umiejętności, które wydają mi się najważniejsze. Bez problemu można byłoby znaleźć ich więcej. Jednakże wymienione przeze mnie stanowią pewną bazę umożliwiającą dalsze starania. Wysiłek, który wkładam w samodoskonalenie zaczyna się opłacać.

Kiedy teraz myślę, o czym napisałam, wydaje mi się, że nie udzieliłam odpowiedzi na główne pytanie. Cóż, może tak naprawdę nie jest potrzebna?

Chwilowo zastanawiam się nad wyborem ścieżki życiowej. Stoję równocześnie na dwóch rozwidleniach. Na szczęście każde będzie dotyczyło innego momentu. Trzeba jak najszybciej podjąć decyzję.

Czy nadawałabym się na informatyka?

Kartie



Komentarze