Sztuczna królewna
Nie chcę się zdradzać. Co z grą pozorów? Nie jest dobrze, ponieważ jeszcze nie jestem pewna swojej decyzji. A co jeśli, oszukując siebie, nabiorę poza tym kogoś innego? To nie plan filmowy, nie będzie dubli. Pokaz na żywo, podczas którego mogą ucierpieć asystenci. Nie potrzebuję ofiar. Chcę przejść przez korytarz, nie dotykając ścian, aby nie uszkodzić konstrukcji. Bez śladów, bez upomnień, bez presji. Wiem, że tego chcę, ale skąd pewność, iż będę w dalszym ciągu tak samo? Czy i kiedy się to skończy?
"Zapach życia, skromniutki nieznaczny zapach malutkiej stokrotki roznosi się po całym kosmosie"
I co? Jestem emocjonalnie niewyważona. Godnym podkreślenia jest natomiast fakt, że dawno nie czułam się tak swobodnie. Rozkułam własne kajdany. Pracuję nad strumieniem świadomości. Dopasowałam struny i pochłania mnie pragnienie bycia kimś innym - muzykiem. Gram długo wszystko to, co tylko wpadnie mi w ręce. Pora odświeżyć swoją listę marzeń.
Nie chce mi się o tym myśleć, bo wiem, że do niczego mnie to nie doprowadzi.
Chciałabym chcieć tego, czego chciałam przez długi czas, dopóki nie dowiedziałam się czegoś, co zmieniło moje podejście.
Czasami zastanawiam się, czy każdy tekst, który piszę, nie zabiera mi cząstki duszy, a wtedy, kiedy nastąpi moment, gdy wyczerpię już wszystkie emocje i nie będę w stanie dać z siebie nic więcej, co się stanie.
Czy mój niepokój jest uzasadniony? Pisanie wzbogaca mnie czy może odbiera tożsamość po kawałku.
Jeśli jest tak z fotografią, która pochłania duszę? Za dużo pytań, za mało odpowiedzi.
Na dobre samopoczucie trochę kiczu z lat 80 i świetny teledysk :) Mam ochotę na Modern Talking
Kartie
"Zapach życia, skromniutki nieznaczny zapach malutkiej stokrotki roznosi się po całym kosmosie"
Edward Stachura, Fabula Rasa
I co? Jestem emocjonalnie niewyważona. Godnym podkreślenia jest natomiast fakt, że dawno nie czułam się tak swobodnie. Rozkułam własne kajdany. Pracuję nad strumieniem świadomości. Dopasowałam struny i pochłania mnie pragnienie bycia kimś innym - muzykiem. Gram długo wszystko to, co tylko wpadnie mi w ręce. Pora odświeżyć swoją listę marzeń.
Nie chce mi się o tym myśleć, bo wiem, że do niczego mnie to nie doprowadzi.
Chciałabym chcieć tego, czego chciałam przez długi czas, dopóki nie dowiedziałam się czegoś, co zmieniło moje podejście.
Czasami zastanawiam się, czy każdy tekst, który piszę, nie zabiera mi cząstki duszy, a wtedy, kiedy nastąpi moment, gdy wyczerpię już wszystkie emocje i nie będę w stanie dać z siebie nic więcej, co się stanie.
Czy mój niepokój jest uzasadniony? Pisanie wzbogaca mnie czy może odbiera tożsamość po kawałku.
Jeśli jest tak z fotografią, która pochłania duszę? Za dużo pytań, za mało odpowiedzi.
Na dobre samopoczucie trochę kiczu z lat 80 i świetny teledysk :) Mam ochotę na Modern Talking
Kartie
Komentarze
a skąd ten wniosek? tak czy siak dziękuję za dowartościowanie :D