W poszukiwaniu błędów
Obudziłam się. Zobaczyłam go. Stał tam, gdzie zawsze był. Ukryty za niewysokim, tymczasowym murkiem. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. On w moje, a ja w jego. Wcześniej nie wiedziałam, na co patrzeć. A teraz widzieliśmy się bez rozpraszania się nieistotnymi widokami. Tak, jakby między nami nie stały żadne przeszkody. Jakbyśmy nigdy nie zostali rozdzieleni, lecz trwali w połączeniu, o jakim nigdy nie było mowy. W mojej głowie kłębiło się tyle pytań, że nie wiedziałam, od czego zacząć. I nigdy nie musiałam.
- Jesteś. Taka jak zawsze
- I tak i nie
- Chciałem, żebyś była.
- Dziękuję
- Bardzo wiele mówisz o wieczności
Przysunął się do mnie na ławce i wyciągnął "Się" z torby. Objął nas ciepłym ramieniem. Dotrzymał obietnicy. Jego ciepło nie ograniczało się jedynie do cielesności. Było wyrazem odwzajemnionego oddania. Tylko literatura zna prawdziwych mężczyzn. Wynikiem tego stała się zatem moja tęsknota. Moja droga do obrazu, który wymalowałam. Szukając go, uciekałam przed tym, czego naprawdę potrzebuję. Nasze policzki zatrzymały się w zbliżeniu. Ujęły mnie te chwile napięcia, kiedy jeszcze była szansa odwrotu. Tym razem moje plecy nie były obrazem. Zostały ramą wieńczącą dzieło czasu. Nigdy nie jest za późno na zakochanie.
Śniło mi się, że mnie delikatnie pocałował. A ja szybko jego. Pod wpływem woli serca. Nagle. Nie w wyniku tysiąca prób, nie tysiąca westchnień, ani nawet jednego bicia serca. Jego dłonie były jak papier, na którym mogłam zapisać wszystko. Moje palce jak atrament. Razem mieliśmy stworzyć najpiękniejszy ze wszystkich poematów. Wystarczyło tylko zabrać parę kostek albo roztłuc z pozoru nierozbijalne ściany.
"Patrzyła w okno, a ja patrzyłem na nią, na jej profil i myślałem: sercem nie mógłbym, bo serce miałem kiedyś jedno i mi się potrzaskało straszliwie i doszczętnie, i nie udało się pokleić skorupek tego dzbanka, ani łzami – tym klejem białym, ani krwią – tym klejem czerwonym, i tak nie mam serca, nie mam, więc sercem nie mógłbym, ale mógłbym taką istotę pokochać SIŁĄ WOLI. SIŁĄ WOLI pokochać istotę taką mógłbym. Pierwszą dziewiczą i wielką i wolną miłością wolnej mojej woli. Skąd ona wzięła się, ta dziewczyna, tu, przede mną, prawie na wyciągnięcie ręki, ona, co jest taka, jak gdyby ją stworzyła jakaś niewysłowiona rozdzierająca tęsknota, już nie serca tęsknota, ale czegoś innego, nie wiem czego... Ducha tęsknota. Moja tęsknota"
To wszystko dzięki Tobie. Gdyby nie Ty, to bym tak nie myślała. Dalej żyłabym w przeświadczeniu o tym, że wszyscy pragną idei i wierzyła, że sama będę w stanie czyjąś ideą być. Świat nie składa się z takich ludzi, jakimi oni chcą się stać. Jest tylko szarą masą z paroma ziarenkami piasku, które nie pozwalają jej na bezrefleksyjne pochłonięcie wszystkiego. Ile błędów jeszcze pozostało?
- Jesteś. Taka jak zawsze
- I tak i nie
- Chciałem, żebyś była.
- Dziękuję
- Bardzo wiele mówisz o wieczności
Przysunął się do mnie na ławce i wyciągnął "Się" z torby. Objął nas ciepłym ramieniem. Dotrzymał obietnicy. Jego ciepło nie ograniczało się jedynie do cielesności. Było wyrazem odwzajemnionego oddania. Tylko literatura zna prawdziwych mężczyzn. Wynikiem tego stała się zatem moja tęsknota. Moja droga do obrazu, który wymalowałam. Szukając go, uciekałam przed tym, czego naprawdę potrzebuję. Nasze policzki zatrzymały się w zbliżeniu. Ujęły mnie te chwile napięcia, kiedy jeszcze była szansa odwrotu. Tym razem moje plecy nie były obrazem. Zostały ramą wieńczącą dzieło czasu. Nigdy nie jest za późno na zakochanie.
Śniło mi się, że mnie delikatnie pocałował. A ja szybko jego. Pod wpływem woli serca. Nagle. Nie w wyniku tysiąca prób, nie tysiąca westchnień, ani nawet jednego bicia serca. Jego dłonie były jak papier, na którym mogłam zapisać wszystko. Moje palce jak atrament. Razem mieliśmy stworzyć najpiękniejszy ze wszystkich poematów. Wystarczyło tylko zabrać parę kostek albo roztłuc z pozoru nierozbijalne ściany.
"Patrzyła w okno, a ja patrzyłem na nią, na jej profil i myślałem: sercem nie mógłbym, bo serce miałem kiedyś jedno i mi się potrzaskało straszliwie i doszczętnie, i nie udało się pokleić skorupek tego dzbanka, ani łzami – tym klejem białym, ani krwią – tym klejem czerwonym, i tak nie mam serca, nie mam, więc sercem nie mógłbym, ale mógłbym taką istotę pokochać SIŁĄ WOLI. SIŁĄ WOLI pokochać istotę taką mógłbym. Pierwszą dziewiczą i wielką i wolną miłością wolnej mojej woli. Skąd ona wzięła się, ta dziewczyna, tu, przede mną, prawie na wyciągnięcie ręki, ona, co jest taka, jak gdyby ją stworzyła jakaś niewysłowiona rozdzierająca tęsknota, już nie serca tęsknota, ale czegoś innego, nie wiem czego... Ducha tęsknota. Moja tęsknota"
Edward Stachura, Pokocham ją siłą woli
To wszystko dzięki Tobie. Gdyby nie Ty, to bym tak nie myślała. Dalej żyłabym w przeświadczeniu o tym, że wszyscy pragną idei i wierzyła, że sama będę w stanie czyjąś ideą być. Świat nie składa się z takich ludzi, jakimi oni chcą się stać. Jest tylko szarą masą z paroma ziarenkami piasku, które nie pozwalają jej na bezrefleksyjne pochłonięcie wszystkiego. Ile błędów jeszcze pozostało?
Coldplay - Fix You
Komentarze