Maraton życia

Jaki sens ma życie bez celu? Zaczynam odczuwać zmęczenie. Wszyscy mówią, że za dużo na siebie wzięłam. To nieprawda. Wszystko udałoby się bez problemu, gdyby nie wypadki losowe i niespodziewane zdarzenia. Nie planowałam choroby. Nie brałam pod uwagę odpowiedzi na lekcji. Nie myślałam o tym, że akurat dopadnie mnie chandra.
Moje życie wcale nie jest idealne. Jest niezłe, ale nie tak, jak wydaje się innym. Każdy ma tajemnice, o których nigdy nikomu nie mówi. Nawet jeśli tylko podświadomie. Ludzie patrzą na mnie i uważają, że chcieliby być tacy jak ja. Widzą szczupłą osobę, bez kompleksów, spełniającą (według nich)akutalne kanony piękna, mającą dobrych znajomych i przyjaciół, uosabiająca większość cech, którymi można zainteresować przedstawicieli płci przeciwnej. To nieprawda. Moja wypowiedź specjalnie jest trochę przesadzona, żeby uzmysłowić wszystkim, którzy mnie idealizują, że to głupie. Nie jestem doskonała i świetnie zdaję sobie z tego sprawę.
Nie jestem nieśmiała, ale także nie jestem duszą towarzystwa. Męczy mnie ciągłe bycie w centrum zainteresowania, dlatego nawet nie próbuję do niego dotrzeć. Można pomyśleć, że chowam się z boku. Boję się. Czego? Sama nie wiem. Boję się, że to, co mam, w jednej chwili zniknie. Tak jak sen Kopciuszka z baśni, po wybiciu północy. Wbrew pozorom z infantylnych kreskówek i książek czytanych dzieciom "na dobranoc", można wynieść wiele wartości, a także wysnuć nowe myśli i spostrzeżenia na jakiś temat.
Czuję się jak Kopciuszek - jak zepchnięty na margines, przez swoje siostry, człowiek. Może ja jednak chciałabym być duszą towarzystwa, ale sama siebie okłamuję? Całe życie jest jedną wielką iluzją. Nie wiadomo co myśleć, robić, czuć. Czym się kierować? Czego słuchać? Kogo naśladować? A przede wszystkim: jakim być człowiekiem?
SweetPear

Komentarze