O północy w Paryżu lub o 22:28 w Polsce, gdzie może być równie romantycznie

Zaczęłam oglądać "Once" i początkowo spodobał mi się jego nastrój, ale im dłużej trwał film, tym bardziej byłam znużona, więc tak oto, po niecałych czterdziestu minutach oglądania, zrezygnowałam i przeniosłam się przed komputer. Czasami nie rozumiem, jak można żyć w tak ograniczonym świecie jak mój? Zamiast kolacji pochłaniam kolejne "Werther's-y" i zastanawiam się, jak uczcić dzisiejszy sukces mamy. Jestem z niej niezwykle dumna :) Pozbierałam stosy kartek leżących uprzednio prawie na całej powierzchni podłogi w moim pokoju i posegregowałam je w odpowiedni sposób, więc, jeśli będą potrzebne, bez problemu znajdę te, które mogą się przydać. Moja sypialnia zaczyna wyglądać... przejrzyście. Jedno muszę przyznać - najlepiej sprząta się przy muzyce.
Przydałoby się iść spać, ale ja nie przepadam za usypianiem się. Coraz gorzej mi to wychodzi. Zazwyczaj jest tak, że wpatruję się bezmyślnie w sufit, starając się odpędzić wszelkie emocje i myśli, jednak bezskutecznie, ponieważ, mimo że mi się to udaje, wciąż nie mogę zasnąć. Chyba jestem prawdziwą kobietą z wszystkimi humorami, bzdurami, nawykami, hormonami, cechami i innymi "ami", bo lista jest długa. Prawie jak antropocentryzm w starożytnej Grecji, według Zygmunta Kubiaka, czyli "Jestem człowiekiem - cóż ja na to poradzę?". 
To już jest koniec. Koniec analizowania. Koniec rozpatrywania. Koniec przemyślania. Koniec spotykania. Koniec badania. Koniec szukania. Koniec czytania. Koniec rozwiązywania. Koniec przeglądania. Będzie mi tego bardzo brakować. Właściwie to już czuję pustkę. W życiu człowieka najważniejsze jest, żeby mógł znaleźć coś, czemu będzie mógł się w pełni oddać. Czy tym "czymś" stanie się praca, ukochana osoba, czy może zainteresowanie to osobisty wybór. Liczy się to, żeby prawdziwie uwielbiał swoje zajęcie. Taki ze mnie filozof, ot co. 
Starczy na dzisiaj mojego gadania, bo zaczyna to być bezsensowny bełkot. Dobranoc.
P.S. Użyłam słowa "terryfying" :)
SweetPear

Komentarze