Co mnie frustruje?

Do zobaczenia na wieczorku poezji miłosnej :) (Był wczoraj)

Co mnie frustruje?

Denerwują mnie wycieczki, które zajmują cały chodnik w ten sposób, że nawet ja, co raczej gruba nie jestem, wciągając brzuch, muszę przycisnąć się do ściany, żeby przypadkiem nie zostać zadeptana przez gaworzący tłum. Z drugiej strony przeszkadza mi świadomość, że, kiedy ja podróżuję, zapewne zachowuję się tak samo.

Do szału doprowadzają mnie również ludzie rozdający ulotki, przez których czasem czuję, że moja godność została zachwiana. Są zdolni do wszystkiego. Niektórzy bywają naprawdę mili, ale częściej spotykam tych gorszych i napastliwych. Proponowanie wyjścia "na piwko lub kawę" z ulotkami, mrucząc do ucha z szelmowskim uśmiechem nieznajomej dziewczynie, nie wydaje mi się okazaniem jej szacunku. Zwłaszcza, jeśli dochodzi do niego lustrujący wzrok, pod którym czuje się "rozbierana". Tak, zdarzyło mi się spotkać takich ludzi i zawsze zastanawiam się, jak na nich reagować - z obrzydzeniem, czy może z politowaniem?
Złoszczę się także, kiedy się powtarzam. Nie lubię mówić, czegoś, co jest oczywiste lub co ktoś już kiedyś powiedział (może nawet i lepiej), a jednocześnie nie przeszkadza mi parafrazowanie innych. Pisać mogę o wszystkim nieskończoną ilość razy, ale mowę racjonuję, jakby była na wagę złota. Słowem pisanym można się z łatwością bawić.

Zdrobnienia w reklamach. Mam dość tych wszystkich ziemniaczków, kurczaczków i zupek. Zastanawiam się, czy to ma rozczulić matki, które najczęściej robią zakupy przez skojarzenie tak prozaicznych rzeczy jak artykuły spożywcze z ich przesłodkimi, przeuroczymi, przewspaniałymi i przedrobnymi istotkami, czy może sprawić, żeby przeciętni Polacy typu Ferdka Kiepskiego siedzący przed telewizorem stali się łagodniejsi dzięki tym wszystkim sielankowym niemalże zwrotom.
Co jeszcze? Sztuczność, ale taka przesadna. Ludzie, którzy nakładają zbyt wiele makijażu scenicznego na swoje życie. Dziewczyny, które żegnają się z nowo poznanymi osobami albo nie lubianymi przez siebie tak, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi od przedszkola i mieliby nie widzieć się przez najbliższe pięć lat - z tą czułością, tęsknotą i uczuciem. Namiętność lubię, ale tę naturalną, wynikającą z rzeczywistych emocji.
Czego nienawidzę najbardziej? Złości. Właśnie dlatego staram się przyzwyczajać do wyżej wymienionych rzeczy, zachowywać spokój w najbardziej granicznych sytuacjach i próbuję nie złościć nikogo więcej (aczkolwiek pokusa bywa silniejsza od moich chęci :)).

Za  tydzień nastąpi dłuższa przerwa, chyba że będzie mi się chciało coś napisać i ustawić publikację na jakiś nadchodzący dzień. Wątpię, ale spróbuję. Pewnie będzie dużo zamieszania. Tak jakbym wcale nie pakowała się co tydzień. Już mam nawet pomysł, co będzie następne. "Co mnie bawi?", żeby zmienić trochę nastrój ogólnej irytacji, na szczęśliwość i radość z życia. Zdradzę, że na pewno znajdzie się tam dźwięk darcia papieru. Dowiedziałam się, że jestem psychiczna. Usłyszałam to od osoby, która miała szeroki uśmiech na twarzy, więc wnioskuję, że to jednak hejt nie był (mimo próby).

Dzisiaj znowu się ukulturalniam. Nie wiem jeszcze, jak tam trafię, ale od czego w końcu jest GPS w telefonie? Pochwalę się, że używane dotąd raz.

Wolni jak marzenia.

Kartie

Komentarze

Gh0st pisze…
Surrealizm, Beksiński, Poezja.. Nice ;)