Delikatnie przesłodzony shake cappuccino
Odświeżyłam gitarę, bo nadszedł najwyższy czas, żeby do tego przystąpić. Zauważyłam, że niektóre chwyty lepiej mi się teraz łapie, a to dziwne, bo przerwa od grania była dosyć długa. Kolejne wakacje zdartych opuszków palców niebawem się rozpoczną. Na razie czuję tylko delikatny ból, który ujawnia się podczas pisania na klawiaturze. Na szczęście mam długie paznokcie, więc nauczyłam się pisać tak, aby nie dotykać palcami lewej ręki klawiszy. Technologia :)
Wróciłam wczoraj i z sześciu planowanych dni wycieczki realnie wyszły cztery. Sto pięćdziesiąt zwrotek "Szkolnych opowieści", a ja dodałam do tego nutkę swojego wkładu, ponieważ napisałam jedną z nich. Śladowe ilości poezji Kasi. Jak mówiłam, poeta ze mnie nie jest, dlatego uważam to za swój osobisty sukces. Śniło mi się, że podczas drogi powrotnej siedziałam z kimś innym w autokarze.
Czasami myślę sobie, że fajnie byłoby się kiedyś wybrać w sponatniczną podróż po Polsce. Najlepiej pod namioty, choć wiem, że niektórym osobom źle się to kojarzy. Jednak nie mam takiej odwagi. Wątpię, że udałoby mi się znaleźć osoby chętne na taką wycieczkę ze mną, którym mogłabym zaufać.
Zastanawiam się, jak poznać prawdziwe intencje ludzi. Przechodzę w stronę banalnych pytań, które zaprzątały mi głowę jeszcze trzy lata temu, a wtedy dużo lepiej sobie z nimi radziłam. Czy tak naprawdę rozwinęłam się? Może w rzeczywistości używam tylko trudniejszych słów? Ciągle cofam się w powolnym rozwoju. Jak już uda się coś raz dobrze zrobić, zaraz nastąpi seria niewypałów. Mam tylko jedną predyspozycję do bycia snajperem. Mianowicie cierpliwość. Słyszę szum komputera. Brakuje mi wody, piasku i stroju kąpielowego. Za oknem widać deszczowe chmury, które uśmiechają się do mnie złośliwie. Przecież mogę popływać w kałużach! Jak połączyć rzeczy przyziemne, z lekko odbitymi od powierzchni problemami duchowymi? Najchętniej rozdzieliłabym to na dwa różne światy. Czy jest tak? Pięknie byłoby móc przenieść się do świata filozofii, żeby później z czystym umysłem powrócić do tego zmaterializowanego. Dlaczego nie możemy wybrać, do którego chcemy należeć? Już rozumiem ideę katharsis w teatrze antycznym. Zaczynam żałować, że spektakle nie są dłuższe. Z drugiej strony, jakby tak było, nie moglibyśmy czerpać radości z ucieczki do "wyższego świata", ze względu na to, że ten niższy upominałby się w postaci bólu nóg i kręgosłupa. Jak tu zatem skupić się na badaniu swojego wnętrza i wyżyn własnej osobowości, kiedy zaczynasz czuć kolejne kręgi, a myśli zagłusza burczenie w brzuchu?
Czy warto zapisywać własne doświadczenia w tej formie - w internecie, żeby każdy miał do nich dostęp?
Może lepiej napisać książkę?
Wstanę i posprzątam to, co zepsułam.
Jestem przesłodzona. Zbyt delikatna. Za bardzo wrażliwa. Piję mało kawy.
Kartie
Wróciłam wczoraj i z sześciu planowanych dni wycieczki realnie wyszły cztery. Sto pięćdziesiąt zwrotek "Szkolnych opowieści", a ja dodałam do tego nutkę swojego wkładu, ponieważ napisałam jedną z nich. Śladowe ilości poezji Kasi. Jak mówiłam, poeta ze mnie nie jest, dlatego uważam to za swój osobisty sukces. Śniło mi się, że podczas drogi powrotnej siedziałam z kimś innym w autokarze.
Czasami myślę sobie, że fajnie byłoby się kiedyś wybrać w sponatniczną podróż po Polsce. Najlepiej pod namioty, choć wiem, że niektórym osobom źle się to kojarzy. Jednak nie mam takiej odwagi. Wątpię, że udałoby mi się znaleźć osoby chętne na taką wycieczkę ze mną, którym mogłabym zaufać.
Zastanawiam się, jak poznać prawdziwe intencje ludzi. Przechodzę w stronę banalnych pytań, które zaprzątały mi głowę jeszcze trzy lata temu, a wtedy dużo lepiej sobie z nimi radziłam. Czy tak naprawdę rozwinęłam się? Może w rzeczywistości używam tylko trudniejszych słów? Ciągle cofam się w powolnym rozwoju. Jak już uda się coś raz dobrze zrobić, zaraz nastąpi seria niewypałów. Mam tylko jedną predyspozycję do bycia snajperem. Mianowicie cierpliwość. Słyszę szum komputera. Brakuje mi wody, piasku i stroju kąpielowego. Za oknem widać deszczowe chmury, które uśmiechają się do mnie złośliwie. Przecież mogę popływać w kałużach! Jak połączyć rzeczy przyziemne, z lekko odbitymi od powierzchni problemami duchowymi? Najchętniej rozdzieliłabym to na dwa różne światy. Czy jest tak? Pięknie byłoby móc przenieść się do świata filozofii, żeby później z czystym umysłem powrócić do tego zmaterializowanego. Dlaczego nie możemy wybrać, do którego chcemy należeć? Już rozumiem ideę katharsis w teatrze antycznym. Zaczynam żałować, że spektakle nie są dłuższe. Z drugiej strony, jakby tak było, nie moglibyśmy czerpać radości z ucieczki do "wyższego świata", ze względu na to, że ten niższy upominałby się w postaci bólu nóg i kręgosłupa. Jak tu zatem skupić się na badaniu swojego wnętrza i wyżyn własnej osobowości, kiedy zaczynasz czuć kolejne kręgi, a myśli zagłusza burczenie w brzuchu?
Czy warto zapisywać własne doświadczenia w tej formie - w internecie, żeby każdy miał do nich dostęp?
Może lepiej napisać książkę?
Wstanę i posprzątam to, co zepsułam.
Jestem przesłodzona. Zbyt delikatna. Za bardzo wrażliwa. Piję mało kawy.
Kartie
Komentarze