Sto duodecylionów

Dzisiaj mogłoby być o tym, że trzeba pozytywnie myśleć. Zachęcam też do zabawy w wędkarza, bo poruszę temat rzeczy dla mnie ważnych, ale trzeba będzie wyłowić je z tekstu. Powstrzymam się od narzekania na to, jak bardzo nie lubię odpowiedzi ustnych i walczę ze swoim strachem.

Chyba uzależniłam się od czekoladowego ciasta w kubku. Za każdym razem, kiedy wracam do domu, robię je sobie - bo jest pyszne, szybkie i słodkie, czyli takie jak dziewczyna, jaką chciałoby mieć większość facetów choć przez chwilę, ale nie o tym mowa. Sęk w tym, że uzależniam się od rzeczy prostych i ciągle poszukuję skrótów, nawet tam, gdzie ich na pewno nie znajdę. W związku z tym nadmiar wolnego czasu przeznaczam na dziwne myśli i rozwijanie dookoła siebie przeróżnych wątków fabularnych. Staram się nie inspirować filmami i nie grać w życiu, dlatego te przygody odbywają się głównie w moich snach i myślach (co nie implikuje faktu, że rzeczywiście pragnę, aby się ziściły).

Rzeczą godną wspomnienia jest to, że napisałam list do swojego przyjaciela i dałam go osobie, która go zna, żeby go przekazała. Nagromadzenie słowa "go" celowe. Najciekawszym jest fakt, że adresat nie spodziewa się, że ów list otrzyma.

Ostatni tydzień był dla mnie wielką próbą...wszystkiego. Warsztaty, bieg, rozmowa telefoniczna, jazda tramwajem, szukanie opisanego miejsca, oprowadzanie brytyjskiej wycieczki, spotkanie z inną kulturą, badania, makijaż, muzeum, odpowiedź, imieniny oraz siłowanie się z zamkiem. Myślę sobie, że tak wiele umiem, a nie potrafię zrobić najprostszej rzeczy - pomóc komuś. Nie zabrzmię odkrywczo, mówiąc: "to smutne", ale takie rzeczywiście jest.

Oglądałam ostatnio dwie komedie romantyczne (tak jakoś mnie naszło, ale nie wciągają mnie tak jak filmy Nolana - wręcz zdziwiłabym się, gdyby tak było)z udziałem Katherine Heigl - "Brzydka prawda" i "Och, życie". Lekkie i zabawne. Poza tym razem z przyjaciółką uwielbiam mimikę twarzy Gerarda Butlera. Skłamałabym, twierdząc, że sama pragnę takiego "idealnego-nieidealnego" życia, ale muszę przyznać, że tego rodzaju filmy stanowią dla mnie w pewien sposób punkt odniesienia dla mojego wyobrażenia miłości.

Och, miłość to tak szeroki i ogólnodostępny temat, że po raz kolejny do niego wracam i wydaje mi się, że choć się powtarzam, wciąż nie powiedziałam jeszcze wszystkiego. Zahaczałam o nią tutaj , opisywałam tutaj, taką sobie kiedyś wymarzyłam, taka dla mnie była. Choć część z tych informacji jest już nieaktualna, to niektóre wciąż są zakorzenione w mojej głowie. Zmieniam się cały czas, tak samo jak moje poglądy, zainteresowania, czy ulubione miejsca, ale są rzeczy, które na zawsze pozostaną takie same - moja chęć znalezienia i opisania miłości doskonałej. 

PS Trzeba myśleć pozytywnie!

Kartie

Komentarze

Anonimowy pisze…
https://www.youtube.com/watch?v=6hzrDeceEKc
K pisze…
uwielbiam tę piosenkę! :)