Tworzywo słowne

Wolę wierzyć, że jest dobrze. Posłałam tylko jeden fałszywy uśmiech, ale dlatego, że nie mogłam się powstrzymać. Dzisiaj uciekał wzrokiem, jakby sądził, że rzeczywiście potrafię wyczytać wszystko z jego oczu. Jedynie usta mówiły prawdę. Jeden kącik ciut wyżej. Ta asymetria potrafiła go zdradzić, ale on nie był tego świadomy. To dawało mi przewagę, której jednak nie odważyłabym się wykorzystać. Widząc, że ktoś ma gorsze szanse, jestem w stanie dociążyć siebie, aby nasze szale były na jednym poziomie. Nie przepadam za nieuczciwością. Kiedy odchodziłam, chwycił mnie za nadgarstek. Zatrzymałam się i szpicem buta zaczęłam badać strukturę chodnika, skupiając się na jednym szczególnie kształtnym punkcie. Jego dłoń rozluźniła uścisk i delikatnie zsunęła się do wnętrza. Zrobiłam krok naprzód, a on za mną. Tym razem nie został w tyle.

Jako stateczny i statyczny człowiek chociaż na takie szaleństwo mogę sobie pozwolić.

Najprostsze i najbardziej oczywiste rzeczy docierają do mnie z pewnym opóźnieniem. Na domiar złego nie bezpośrednio od źródła, lecz przechodnio - odbite od tylu ścian, które zdołały już osłabić sygnał. Może nawet go wypaczyć. Wystarczyło tak niewiele. Znów znalazłam się na drodze do szczęścia. Ten jeden uśmiech był porażający. Jak bardzo chciałabym, żeby możliwe było, że mój też dla kogoś taki będzie. Kogoś, kogo może nie znam. Pragnę uratować czyjeś życie. Znaleźć się w odpowiednim miejscu i skorzystać ze zrządzenia losu. To nie ja zarządzam swoim, dlatego chcę być dla innych takim przypadkiem.

- Już dawno taka nie byłaś.
- Nigdy taka. Po prostu inaczej mnie zapamiętałeś.
- Cieszę się, że nadal potrafisz zaskakiwać.
- Ty jeszcze nie możesz, bo nadal jesteś dla mnie nieodkrytą zagadką.
- Już zawsze nią będę - powiedział spokojnie i wsunął jasny kwiat w moje włosy.

Ta idylla nie może wiecznie trwać. Nie mam co do tego żadnych złudzeń. Za oknem przeleciał czarny kruk. Deszcz zmywa wszystko z ulic. Zmywa pastelowe farby, którymi ozdabiam swoje życie. Potrzeba nam być stabilnymi, ale za jaką cenę? Czy możemy poświęcić siebie dla tego spokoju? Nie można rezygnować z marzeń. Nawet wtedy, gdy są to marzenia, których się przed samymi sobą wstydzimy. Ty jesteś Ty, ja jestem ja. Razem jesteśmy tym, co tworzymy.  


Blues Brothers - Everybody Needs Somebody


Komentarze

Anonimowy pisze…
Znaleźć się w odpowiednim miejscu i skorzystać ze zrządzenia losu. To nie ja zarządzam swoim, dlatego chcę być dla innych takim przypadkiem.

No co ja Ci powiem... dodam, że miło by było do tego spotkać taki przypadek. Najlepiej - równocześnie spotykasz i dowiadujesz się, że nim jesteś. ;)
K pisze…
To byłoby niezwykłe spotkanie. Wydaje mi się jednak, że nie mieści się w sferze zdarzeń możliwych.