O blogu, życiu, altruizmie i wolności - czyli o niczym, czego tutaj jeszcze nie było
Kiedy zaczęłam prowadzić tego bloga miał on przyjąć formę pamiętniko-dziennika, w każdym razie chciałam tu opisywać swoje wspomnienia albo przebieg dnia. Przez ten czas, czyli już ponad dwa lata, wiele się zmieniło. Szkoła, znajomi, ja, moje priorytety, moje marzenia i po części miejsce zamieszkania. Teraz piszę bardziej osobiście. Mam cichą nadzieję, że lepiej, ale wciąż próbuję się poprawiać.
Popijam sobie koktajl bananowy i zastanawiam się, co powinnam teraz robić. Nie mogę wymyślić tematu pracy na konkurs. Brak mi natchnienia. Chwilowo wiem, jaką formę chciałabym obrać, lecz to nadal za mało, bo co mi po ramie, jak nie mam ciasta?
Czuję się dobrze z taką sobą, jaką jestem. Usłyszałam dzisiaj, że w życiu powinno się być w głównej mierze egoistą, a pomaga się innym tylko po to, żeby mieć później korzyści dla siebie. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Trudno powiedzieć, abym była altruistką, ponieważ, mimo że chcę pomagać, czasem się boję. Brzmi to trochę śmiesznie, ale boję się, że moja pomoc stanie się "niedźwiedzią przysługą", albo może ktoś nie zechce tej pomocy, albo pomogę źle albo po prostu zostanę wykorzystana. Popieram ideę altruizmu. Nie rozumiem, czy żyję w takich czasach, że teraz większość ludzi patrzy na swoje dobro osobiste, czy było tak od zarania dziejów?
Co warunkuje ludzkie poglądy?
Ludzie rodzą się z zalążkami opinii na różne tematy, z priorytetami, czy może jest to kwestia narodowa, czyli możemy mówić, że dany kraj jest pełen złodziei, a inny pijaków? Ludzie są tacy "w ogóle" czy to tylko w danym państwie? Rodzice (i społeczeństwo) wychowują swoje dzieci wraz z charakterem, celami i poglądami, czy dziecko ma je od urodzenia "zaszczepione" w duszy? Te i inne pytania zmuszają mnie do ciągłego wysiłku psychicznego, ponieważ nie potrafię znaleźć na nie odpowiedzi. Interesujące byłoby zostać filozofem. Ciekawe, czy studia filozoficzne mogą przygotować do zawodu "filozofa"? Brzmi to tak absurdalnie, jak logarytmowanie obustronne.
Jakie są granice absurdu?
Jak zaplanować życie?
Najlepiej go w ogóle nie planować. To znaczy nie poświęcać czasu na planowanie, lecz na myślenie o nim. Wielkie życie powinno nas pochłonąć i trzymać w swoim wielkim brzuchu jak wieloryb Jonasza lub wielka ryba Pinokia. Najlepiej, żeby dało nam czas na przemyślenie i przygotowanie się do niego i do jego końca.
Dobrze jest wiedzieć, czego się od życia oczekuje. Najważniejsze jest mieć świadomość, że życia i tak się nie zaplanuje. To niemożliwe.
Wolność
Zdanie, które bardzo mi się podoba. Zdanie, które w swojej krótkiej formie zawiera niemalże wszystko, co można o wolności powiedzieć. Lubię długie referaty, ale najbardziej trafiają do mnie krótkie hasła.
Cały czas przywiązujemy się do czegoś. Możemy być uzależnieni od pewnej rzeczy lub jej braku. Trudność napotykamy, kiedy przychodzi do stanu pomiędzy. Jak mamy być przyzwyczajeni do posiadania i nieposiadania zarazem? Niezgłębione zakamarki naszych umysłów kryją rzeczy, o których nawet psychoanalitykom się nie śniło. Jak powstaje dusza człowieka? Czy jest ona wolna od początku? Zadaję za dużo pytań. Jestem od nich uzależniona. Zastanawiam się, do jakiego stopnia da się zniewolić własną duszę.
Kolejny raz brakuje mi moich własnych myśli. Wyrażam je pytaniami, więc nie przekazuję od siebie zbyt wiele. Główną rolę odgrywa tutaj osobista odpowiedź na zadane problemy.
P. S. To mój 100 (słownie: setny) post! Czy powinnam świętować? :)
Kartie
Popijam sobie koktajl bananowy i zastanawiam się, co powinnam teraz robić. Nie mogę wymyślić tematu pracy na konkurs. Brak mi natchnienia. Chwilowo wiem, jaką formę chciałabym obrać, lecz to nadal za mało, bo co mi po ramie, jak nie mam ciasta?
Czuję się dobrze z taką sobą, jaką jestem. Usłyszałam dzisiaj, że w życiu powinno się być w głównej mierze egoistą, a pomaga się innym tylko po to, żeby mieć później korzyści dla siebie. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Trudno powiedzieć, abym była altruistką, ponieważ, mimo że chcę pomagać, czasem się boję. Brzmi to trochę śmiesznie, ale boję się, że moja pomoc stanie się "niedźwiedzią przysługą", albo może ktoś nie zechce tej pomocy, albo pomogę źle albo po prostu zostanę wykorzystana. Popieram ideę altruizmu. Nie rozumiem, czy żyję w takich czasach, że teraz większość ludzi patrzy na swoje dobro osobiste, czy było tak od zarania dziejów?
Co warunkuje ludzkie poglądy?
Ludzie rodzą się z zalążkami opinii na różne tematy, z priorytetami, czy może jest to kwestia narodowa, czyli możemy mówić, że dany kraj jest pełen złodziei, a inny pijaków? Ludzie są tacy "w ogóle" czy to tylko w danym państwie? Rodzice (i społeczeństwo) wychowują swoje dzieci wraz z charakterem, celami i poglądami, czy dziecko ma je od urodzenia "zaszczepione" w duszy? Te i inne pytania zmuszają mnie do ciągłego wysiłku psychicznego, ponieważ nie potrafię znaleźć na nie odpowiedzi. Interesujące byłoby zostać filozofem. Ciekawe, czy studia filozoficzne mogą przygotować do zawodu "filozofa"? Brzmi to tak absurdalnie, jak logarytmowanie obustronne.
Jakie są granice absurdu?
Jak zaplanować życie?
„Prawdziwie żyć to żyć i nawet nie nazywać tego życiem. Bo po co? Czy życie potrzebuje siebie nazywać życiem? I czy życie chce żyć? Życie ani chce żyć, ani nie chce. Życie żyje.”
Edward Stachura "Fabula Rasa"
Najlepiej go w ogóle nie planować. To znaczy nie poświęcać czasu na planowanie, lecz na myślenie o nim. Wielkie życie powinno nas pochłonąć i trzymać w swoim wielkim brzuchu jak wieloryb Jonasza lub wielka ryba Pinokia. Najlepiej, żeby dało nam czas na przemyślenie i przygotowanie się do niego i do jego końca.
Dobrze jest wiedzieć, czego się od życia oczekuje. Najważniejsze jest mieć świadomość, że życia i tak się nie zaplanuje. To niemożliwe.
Wolność
"Nie bądź niewolnikiem niczego,
jeśli nie chcesz być niewolnikiem nikogo."
Jaques Deval
Zdanie, które bardzo mi się podoba. Zdanie, które w swojej krótkiej formie zawiera niemalże wszystko, co można o wolności powiedzieć. Lubię długie referaty, ale najbardziej trafiają do mnie krótkie hasła.
Cały czas przywiązujemy się do czegoś. Możemy być uzależnieni od pewnej rzeczy lub jej braku. Trudność napotykamy, kiedy przychodzi do stanu pomiędzy. Jak mamy być przyzwyczajeni do posiadania i nieposiadania zarazem? Niezgłębione zakamarki naszych umysłów kryją rzeczy, o których nawet psychoanalitykom się nie śniło. Jak powstaje dusza człowieka? Czy jest ona wolna od początku? Zadaję za dużo pytań. Jestem od nich uzależniona. Zastanawiam się, do jakiego stopnia da się zniewolić własną duszę.
Kolejny raz brakuje mi moich własnych myśli. Wyrażam je pytaniami, więc nie przekazuję od siebie zbyt wiele. Główną rolę odgrywa tutaj osobista odpowiedź na zadane problemy.
P. S. To mój 100 (słownie: setny) post! Czy powinnam świętować? :)
Kartie
Komentarze