Czym jest dla mnie filozofia mojego życia?

Rozpoczynam cykl postów, dzięki którym poznam siebie.
Poznać siebie to jest bardzo ważne i trudne zadanie, przed którym najlepiej dobrze się przygotować.
Ja nie mam tego przygotowania, bo też i nie wiem, jakie ono powinno być, zatem zacznę bez niczego, na sucho, dość brawurowo.
Będę pisać surowe, niepoddane obróbce cieplnej słowa.
A przynajmniej spróbuję.

O co chodzi w moim myśleniu?

W moim myśleniu nie chodzi o to, aby wierzyć, że wszystko jest dobrze i wszystko będzie dobrze, bo to przecież nierealne i z góry skazane na niepowodzenie. Ja skupiam się na odnajdywaniu rzeczy, zdarzeń i sytuacji, które dają nadzieję, pomimo złych rzeczy, zdarzeń i sytuacji. W każdym momencie jest to możliwe, co staram się udowadniać swoją osobą.
Chodzi w tym także, aby szukać pozytywów u każdej osoby, bo przecież zdarza nam się spotykać ludzi starających się uprzykrzyć nam życie lub nawet robiących to przez przypadek.
Jeśli zawiodę się na jakiejś osobie, mogę zawsze przywołać wspomnienia, jak było, kiedy jej jeszcze ufałam albo wierzyć, że to nauczka dla mnie i ktoś inny będzie lepszą, bardziej wiarygodną duszą do towarzystwa.

Jak myślę?

Myślę szybko i strasznie zmiennie. Nie lubię trwać uparcie przy jednym zdaniu. Chcę ciągle się uczyć, wciąż dowiadywać czegoś nowego. Pośrednio zgadzam się z opinią Goethego, że "takim jest los człowieka, że czuje się szczęśliwym, póki nie dojdzie do rozumu, a potem musi go stracić, by na nowo pozyskać szczęście!", ale, podkreślam, tylko pośrednio, bo mi właśnie rozum daje czasem szczęście, a czasem go pozbawia. Nie wyobrażam sobie życia bez myśli oraz myśli bez życia. Oba są warunkami koniecznymi do istnienia.


Co ze szczęściem i z pechem?

W horoskopy nie wierzę, ale mam pecha i to niewyobrażalnego, na szczęście, tylko w drobnych sprawach, które, choć mogą lekko zepsuć mi samopoczucie, jednak nie wpływają w znaczący sposób na moje życie. Szczęście mam do spraw wielkich, w które niejednokrotnie nawet nie mogę uwierzyć. 

Jakie mam marzenia?


Moim marzeniem jest nauczyć się rysować tak dobrze, aby móc z łatwością przedstawić na kartce wszystko. Chciałabym też osiągnąć perfekcję w pisaniu, ale z tym trzeba uważać, aby nie przesadzić, bo konsekwencje bywają przerażające. Pragnę znaleźć prawdziwą miłość i umieć ją oswoić. Następnym w kolejce (równie nierzeczywistym) jest plan bycia doskonałym, w moim tego słowa znaczeniu. Nie sposób być idealnym w znaczeniu całego świata, przecież niektóre wersje diametralnie różnią się od drugich, zatem być taką, jaką chcę być. Kolejne - znaleźć idealną postać idealnej mnie, aby idealnie móc idealnie do niej dążyć. Jedno z ważniejszych - umieć żyć w pokoju z samą sobą. 


Jakie mam plany?


Napisać wspaniałą, niezapomnianą książkę, nauczyć się pisać wiersze, zostać wirtuozem serc, zdecydować się na studia, dostać się na te studia, uczyć się, uczyć się, uczyć się, uczyć się, uczyć się, uczyć się i, po raz siódmy, uczyć się, stworzyć piękną linię melodyczną życia, przeczytać wszystkie książki z mojej listy i dużo, dużo więcej, stać się człowiekiem mądrym, (...), zostać świętą.


Zrobić wszystko jak należy. Nauczyć się na pamięć wierszy. Śpiewać całymi dniami. Móc położyć się i zostać w bezruchu. Być aktywną, ale bez przymusu. Nie stawiać kropek, nawet kiedy wypada, bo czasem nie chce się kończyć tego, co się zaczęło. Używać mnóstwa przecinków, aby oddzielać od siebie rzeczy, które powinny być dokładnie oddzielone.


Być szczęśliwą i pozostać szczęśliwą. 


Potrafić zdefiniować siebie.


Zmienić podpis na inny.



SweetPear

Komentarze