O tragedii, która spotkała mnie, ale nie jest wcale taką tragedią, jak mogłoby się zdawać.
We środę żyłam sobie, rozpamiętując tragedię miłosną, która mi się przytrafiła - pewien osobnik płci przeciwnej, który kiedyś rzucił mi się w oczy i miałam okazję rozmawiać z nim dwukrotnie, podczas dzisiejszego nieumówionego spotkania mnie nie poznał, więc całe serduszko Waszej blogerki objęła aż niemalże dziesięciosekundowa żałoba. To tyle z tragedii. Świętowanie dzisiejszego dnia odbywać się będzie w porządku codziennym, czyli spędzę ten pamiętny czas na odrabianiu zadania z matematyki i mieszaniu łyżeczką budyniu, który pochłonę szybciej niż jako dziecko zjadałam gumę Hubba Bubba.
Dzisiaj się dowiedziałam, że z moimi nogami jest coś nie tak i nawet nie wiem, czy to jest coś nie tak na "tak", czy coś nie tak nie na "tak", w każdym razie przyjęłam to jako potwierdzenie mojej opinii w tej kwestii. W ogóle to bardzo cieszę się, że nie złapał mnie deszcz. Teraz chmury się spiętrzają, a ja wyglądam sobie na nie z okna z wnętrza cieplutkiego i suchego domu.
Chcę kontynuować rozpoczęty cykl. O moim myśleniu było, o szczęściu i pechu też, marzenia i plany wzięte pod lupę, podpis zmieniony, więc czas na...
Ile chciałabym żyć?
Pytanie zainspirowane filmem o słońcu. Myślę nad nim i ciężko mi stwierdzić, jakiej odpowiedzi powinnam udzielić, żeby była szczera i prawdziwa. Moim marzeniem było zawsze dożyć roku 2101, żebym mogła powiedzieć, że przeżyłam trzy wieki. Zaplanowałam to sobie. Chciałabym żyć tyle, żebym zdążyła przeczytać wszystkie wartościowe książki, odsłuchać wszystkie wartościowe utwory, poznać wszystkich wartościowych ludzi, których jestem w stanie poznać, spełnić marzenia, nie znudzić się życiem, pamiętać wszystko, być zdolną do podstawowych czynności i w miarę samodzielną.
Jak chciałabym żyć?
Godnie, z honorem, z odpowiedzialnością, radośnie, z pasją, z rodziną, z humorem, z muzyką, ze sztuką, z podróżami, z miłością, pracowicie, czytając, odpoczywając, myśląc, biegając, nie spiesząc się, przyjemnie, stale i jednocześnie zmiennie (ciężkie do pojęcia :)), pięknie, aktywnie, inspirując innych, inspirując siebie i zostawiając za sobą ślad.
Czym jest dla mnie miłość?
O miłości pisałam wiele i, choć były, są i będą to rzeczy oczywiste, myślę, że nigdy nie przestanę pisać o miłości. Jest to temat jednocześnie wyczerpany i dający niewyczerpane źródła inspiracji. Nie wyobrażam sobie życia bez miłości. Dzięki niej, mobilizuję się do działania i wiem, że jestem czegoś warta. Sprawia, że jestem zdolna do poświęceń, budzi się we mnie romantyczna dusza (która wcale nie musi się budzić, ale jak się budzi, to jestem rozpływająca się jak rtęć po podłodze, gdy rozbije się termometr). Miłość uszlachetnia, wzrusza i daje powody do wzruszeń. Kiedy darzę kogoś tym uczuciem, mam wrażenie, że pewna pusta część mojej duszy, wypełnia się. Przestaję żyć w osamotnieniu. Jeszcze cudowniej jest, gdy ktoś kocha mnie. Wtedy żyję na granicy raju, idealnego świata. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale jej się tak łatwo nie poddaję. Wierzę, że każdy człowiek jest stworzony do bycia z innym człowiekiem. Wierzę, że sama też znajdę tę prawdziwą miłość.
Zrobiło się strasznie uczuciowo. Tyle z wytrzewiania mojej duszy na dziś.
Kartie
Dzisiaj się dowiedziałam, że z moimi nogami jest coś nie tak i nawet nie wiem, czy to jest coś nie tak na "tak", czy coś nie tak nie na "tak", w każdym razie przyjęłam to jako potwierdzenie mojej opinii w tej kwestii. W ogóle to bardzo cieszę się, że nie złapał mnie deszcz. Teraz chmury się spiętrzają, a ja wyglądam sobie na nie z okna z wnętrza cieplutkiego i suchego domu.
Chcę kontynuować rozpoczęty cykl. O moim myśleniu było, o szczęściu i pechu też, marzenia i plany wzięte pod lupę, podpis zmieniony, więc czas na...
Ile chciałabym żyć?
Pytanie zainspirowane filmem o słońcu. Myślę nad nim i ciężko mi stwierdzić, jakiej odpowiedzi powinnam udzielić, żeby była szczera i prawdziwa. Moim marzeniem było zawsze dożyć roku 2101, żebym mogła powiedzieć, że przeżyłam trzy wieki. Zaplanowałam to sobie. Chciałabym żyć tyle, żebym zdążyła przeczytać wszystkie wartościowe książki, odsłuchać wszystkie wartościowe utwory, poznać wszystkich wartościowych ludzi, których jestem w stanie poznać, spełnić marzenia, nie znudzić się życiem, pamiętać wszystko, być zdolną do podstawowych czynności i w miarę samodzielną.
Jak chciałabym żyć?
Godnie, z honorem, z odpowiedzialnością, radośnie, z pasją, z rodziną, z humorem, z muzyką, ze sztuką, z podróżami, z miłością, pracowicie, czytając, odpoczywając, myśląc, biegając, nie spiesząc się, przyjemnie, stale i jednocześnie zmiennie (ciężkie do pojęcia :)), pięknie, aktywnie, inspirując innych, inspirując siebie i zostawiając za sobą ślad.
Czym jest dla mnie miłość?
O miłości pisałam wiele i, choć były, są i będą to rzeczy oczywiste, myślę, że nigdy nie przestanę pisać o miłości. Jest to temat jednocześnie wyczerpany i dający niewyczerpane źródła inspiracji. Nie wyobrażam sobie życia bez miłości. Dzięki niej, mobilizuję się do działania i wiem, że jestem czegoś warta. Sprawia, że jestem zdolna do poświęceń, budzi się we mnie romantyczna dusza (która wcale nie musi się budzić, ale jak się budzi, to jestem rozpływająca się jak rtęć po podłodze, gdy rozbije się termometr). Miłość uszlachetnia, wzrusza i daje powody do wzruszeń. Kiedy darzę kogoś tym uczuciem, mam wrażenie, że pewna pusta część mojej duszy, wypełnia się. Przestaję żyć w osamotnieniu. Jeszcze cudowniej jest, gdy ktoś kocha mnie. Wtedy żyję na granicy raju, idealnego świata. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale jej się tak łatwo nie poddaję. Wierzę, że każdy człowiek jest stworzony do bycia z innym człowiekiem. Wierzę, że sama też znajdę tę prawdziwą miłość.
Zrobiło się strasznie uczuciowo. Tyle z wytrzewiania mojej duszy na dziś.
Kartie
Komentarze