What Katie did

Dzięki wyobraźni w cudowny sposób potrafię sprawić, że moje marzenia się spełniają. Zawsze myślałam, że jednym z najgorszych doświadczeń jest patrzenie, kiedy inni dostają to, czego my najbardziej pragniemy i nie doceniają tak, jak, zdaje nam się, moglibyśmy my. Uświadomiłam sobie, że to strasznie skoncentrowane na sobie podejście. Zastanówmy się, ile takich marzeń spełniło się nam, a nawet nie zwróciliśmy na to uwagi?

Gdyby teleportacja była możliwa, wiem, gdzie chciałabym się teraz znaleźć.

Jeśli mogłabym cofnąć czas, nie poprawiałabym zupełnie nic, tylko przeżyła wszystko jeszcze raz.

Czuję w sobie ogromną siłę. Mogłabym góry przenosić. Spełniać sny innych. Poświęcić się wyższym celom. Chciałabym poznać ludzi. Zagłębić się w ich procesy myślowe. Odkryć mechanizmy, jakimi posługuje się nasz mózg. Nauczyć się panować nad emocjami. Obecnie można obserwować u mnie stan nieprzeciętnych radości, samorealizacji oraz ekstatycznego napawania się teraźniejszością. Robię się nieznośna. Pragnę zarażać swoim entuzjazmem. Doceniać ludzi i być docenioną. Przypominam sobie ostatnie wydarzenia i zastanawiam się, jak odróżnić, czy ludziom naprawdę podoba się to, co robisz, czy tylko się nabijają? Sprawa wydaje się oczywista, ale rozwiązanie już tak oczywiste nie jest.

Och, chciałabym nauczyć się pisać bardziej metaforycznie. Wydaje mi się, że moje słowa są puste, podczas gdy wkładam w nie tyle emocji! Wciąż jestem monotematyczna. Nawet, kiedy przeskakuję z tematu na temat, jak mantra powraca jedna myśl. Nie potrafię się od niej odgonić, jak od komarów. "Koronka" zaczyna być moim ulubionym słowem. Nigdy tak wcześniej o nim nie myślałam. Pasowałaby do mnie rola językoznawcy. Nadal nie potrafię znaleźć odpowiedniej kategorii dla siebie.

Na koniec zostawiam piosenkę o mojej imienniczce. Podobno moje to jedno z trzech, które gwarantują największy sukces (ja jednak myślę, że wpływ na to ma popularność nazywania w ten sposób dzieci, a nie jakieś magiczne moce). Podoba mi się jej brzmienie. Ostatnio słuchałam jej dwa lata temu, ale coś sprawiło, że nie została wymazana z mojej pamięci. Z resztą bardzo słusznie, bo lubię powracać do "zapomnianych" utworów. Mają w sobie siłę i ukryty potencjał. Można je odtwarzać i wciąż doszukiwać się czegoś nowego. Najlepszym czynnikiem jest czas. Choć współcześnie postrzegany jest odwrotnie, uważam, że to on wydobywa największe piękno. Ja też przywiązuję zbyt wielką wagę do wyglądu i ulotnych wartości (hmm... czy w takim razie można je nazwać "wartościami"?). Czuję się usprawiedliwiona, bo to "normalne".

Zamykam oczy i przenoszę się do innego świata, który jest jeszcze lepszy niż obecny.
Życzę sobie, aby nigdy nie tracić woli walki. Nawet w sytuacjach beznadziejnych, o ile są tego warte.

Błyskawice atakują!


P. S. Cuda się zdarzają! Parę dni temu myślałam, że nie ma szans na odzyskanie tego, co napisałam, a tu proszę - pojawiło się samo!

Kartie

Komentarze