Niebo jeszcze nigdy nie było tak niebieskie
Ten tydzień spędzam aktywnie. Do tego wszystkiego brakuje mi tylko płyty z ćwiczeniami, ale, szczęśliwie, jestem osobą, która jeszcze nigdy nie musiała się odchudzać, ani być na diecie. Czy to nie zabawne, że dostałam spamową wiadomość o programie o ludziach poszukujących spotkanych kiedyś osób akurat wtedy, kiedy myślałam o chłopaku, z którym tańczyłam i dotarło do mnie, że fajnie byłoby go jeszcze raz zobaczyć i podziękować? Przypadek? Przeznaczenie? Żartuję z samej siebie. Minął miesiąc od pierwszej dyskoteki, a w mojej głowie wciąż tyle wrażeń. Pierwsze plany na przyszłe wakacje rozpoczęte. Moje marzenia wydają się ostatnio coraz bardziej realne.
Dzisiaj taki gorąc, że nawet ja (a przecież kocham upały) po kilkudziesięciu minutach przewracania się na kocu, postanowiłam wrócić do domu i oglądnąć kolejny odcinek "Przyjaciół". Zaczynam się od nich uzależniać. Czy jestem indywidualistką, czy tylko, kopiując innych, uparcie próbuję wmówić sobie, iż to moje własne dzieło? Skąd mam wiedzieć, czy jestem oryginalna? Może nie o to chodzi, aby być innym niż wszyscy, ale wyjątkowym wśród reszty. Wyróżniać się swoim kunsztem, pasją i talentem. Mówią, że, choćbyś, nie wiem jak, dobrze coś robił, zawsze znajdzie się jakiś Azjata, który robi to lepiej.
Powinnam wziąć ołówek i nauczyć się w końcu czegoś nowego. Od dłuższego czasu stanęłam w rozwoju, jeśli chodzi o własną twórczość plastyczną. Mój zmysł artystyczny się trochę wyostrzył, ale wciąż brakuje odpowiedniej wprawy. W szkole podstawowej zawsze irytowało mnie, iż potrafiłam wyobrazić sobie tyle pięknych rzeczy, a na papierze wszystko wychodziło... gorzej. Już i tak jestem zdolna do przedstawienia większej ilości przedmiotów, jednak wciąż ten problem mi doskwiera. Potrzebuję trochę pokory i cierpliwości. Ciekawe, czy, jak będę miała kiedyś córkę, zainteresuje ją moja przeszłość i to, o czym pisałam?
Mogłabym się nie starzeć, ale ja w każdym wieku czuję się dobrze. Oczywiście, nachodzą mnie myśli typu: "ciekawe, jak będę wyglądać jak będę stara" lub "ciekawe, jakie będzie moje życie za dwadzieścia lat", ale najlepiej czuję się w tym momencie. Wszystko idealnie.
Mogę śmiało powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Bez żadnych "ale". Moje życie jest idealne. Nigdy nie chciałam tego przyznać, żeby nie dołować innych, ani nie pokazywać siebie jako zbyt zarozumiałą, ale dużo lepiej się czuję, kiedy w końcu to powiedziałam. Komplikowałam je sobie niezmiernie, ale najlepszą drogą do szczęścia jest zaakceptowanie tego, co otrzymaliśmy i wykorzystanie w najlepszy z możliwych sposobów. Pogodziłam się ze samą sobą. Pogodziłam się z tym, kim jestem. Pogodziłam się z tym, jak wyglądam. Zgodziłam się na całe dobro i na całe zło, które mnie spotyka. Jest idealnie. Niebo jeszcze nigdy nie było tak niebieskie, a trawa taka zielona.
Kartie
Dzisiaj taki gorąc, że nawet ja (a przecież kocham upały) po kilkudziesięciu minutach przewracania się na kocu, postanowiłam wrócić do domu i oglądnąć kolejny odcinek "Przyjaciół". Zaczynam się od nich uzależniać. Czy jestem indywidualistką, czy tylko, kopiując innych, uparcie próbuję wmówić sobie, iż to moje własne dzieło? Skąd mam wiedzieć, czy jestem oryginalna? Może nie o to chodzi, aby być innym niż wszyscy, ale wyjątkowym wśród reszty. Wyróżniać się swoim kunsztem, pasją i talentem. Mówią, że, choćbyś, nie wiem jak, dobrze coś robił, zawsze znajdzie się jakiś Azjata, który robi to lepiej.
Powinnam wziąć ołówek i nauczyć się w końcu czegoś nowego. Od dłuższego czasu stanęłam w rozwoju, jeśli chodzi o własną twórczość plastyczną. Mój zmysł artystyczny się trochę wyostrzył, ale wciąż brakuje odpowiedniej wprawy. W szkole podstawowej zawsze irytowało mnie, iż potrafiłam wyobrazić sobie tyle pięknych rzeczy, a na papierze wszystko wychodziło... gorzej. Już i tak jestem zdolna do przedstawienia większej ilości przedmiotów, jednak wciąż ten problem mi doskwiera. Potrzebuję trochę pokory i cierpliwości. Ciekawe, czy, jak będę miała kiedyś córkę, zainteresuje ją moja przeszłość i to, o czym pisałam?
Mogłabym się nie starzeć, ale ja w każdym wieku czuję się dobrze. Oczywiście, nachodzą mnie myśli typu: "ciekawe, jak będę wyglądać jak będę stara" lub "ciekawe, jakie będzie moje życie za dwadzieścia lat", ale najlepiej czuję się w tym momencie. Wszystko idealnie.
Mogę śmiało powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Bez żadnych "ale". Moje życie jest idealne. Nigdy nie chciałam tego przyznać, żeby nie dołować innych, ani nie pokazywać siebie jako zbyt zarozumiałą, ale dużo lepiej się czuję, kiedy w końcu to powiedziałam. Komplikowałam je sobie niezmiernie, ale najlepszą drogą do szczęścia jest zaakceptowanie tego, co otrzymaliśmy i wykorzystanie w najlepszy z możliwych sposobów. Pogodziłam się ze samą sobą. Pogodziłam się z tym, kim jestem. Pogodziłam się z tym, jak wyglądam. Zgodziłam się na całe dobro i na całe zło, które mnie spotyka. Jest idealnie. Niebo jeszcze nigdy nie było tak niebieskie, a trawa taka zielona.
Kartie
Komentarze
taaaaaaaak, Azjaci <3
bardzo optymistyczny post :)